Rys historyczny miasta Żywiec

Okres przedhistoryczny

Historycznie tereny, na których zlokalizowane jest obecnie miasto, były zasiedlane od bardzo dawna, co potwierdzają wykopaliska archeologiczne, między innymi w partiach szczytowych wzgórza Grojec leżącego nieopodal miasta, którego nazwa wskazuje na obecność grodziska. Najstarsze znaleziska archeologiczne datowane są na VI w. p.n.e. w okresie halsztackim kultury łużyckiej. Osada na Grojcu jest jedną z najwyżej położonych osad kultury łużyckiej w górach.

Odnaleziono także ślady bytności celtyckiego plemienia Kotynów. Kotlina Żywiecka leży na skrzyżowaniu ważnych i dogodnych szlaków handlowych z Węgier i Czech w kierunku Krakowa i Śląska.

Wiele wskazuje na to, iż tereny dzisiejszej Żywiecczyzny mogły przynależeć do państwa wielkomorawskiego i państwa Wiślan. Od początku X wieku okolica na pewno była objęta wpływami krakowskimi, kiedy to Bolesław Chrobry podporządkował sobie Kraków, dorzecze Soły i Koszarawy także stało się częścią jego królestwa.

W roku 1289 wyodrębniło się księstwo cieszyńskie i oświęcimskie z ziemiami nad Sołą i Skawą. Prawdopodobnie wtedy powstawało też całkiem nowe miasto Żywiec.

Lokacja miasta, średniowiecze

Pierwsza wzmianka o parafii Żywcu datowana jest na 1308 r. i miała miejsce w spisie świętopietrza Diecezji Krakowskiej. Żywiec nie posiada aktu lokacyjnego, zaś data jego powstania określana jest w przedziale lat 1290-1310. Lokacja miasta musiała nastąpić między 1290 – 1310r. Ustrój miasta wzorowany był na Oświęcimiu.

Pierwszy raz Żywiec jako Oppidum – miasteczko wymienione zostało w roku 1327 w zapiskach księcia oświęcimskiego władającymi wówczas tymi ziemiami. Z zapisków wiemy, iż kościół w Żywcu istniał już początkiem 14 wieku, że Żywiec liczył 400 mieszkańców i ze prawa miejskie otrzymał w wieku 13. W roku 1400 Żywiec przeniesiono na nowe, położone wyżej miejsce, w celu uniknięcia ciągłych powodzi i podstopień, które wyniszczały miasto. Obecnie osada stary Żywiec zalana jest przez wody Jeziora Żywieckiego.

Do XV wieku ziemiami żywieckimi rządzili książęta oświęcimscy – Jan, Kazimierz i Przemysław. W 1518 r. Żywiec uzyskał przywileje handlowe, w 1537 r. prawo wyrobu słodu na piwo, w 1579 r. prawo składu.

Tereny te zasiedlane były stopniowo przez Wołochów, ludu pochodzenia bałkańskiego, żyjący w koczowniczych zespołach pasterskich. Na Żywiecczyźnie Wołosi pojawili się pod koniec XV wieku, zajmowali górskie hale, mieli swoich wojewodów (Wajdów), stopniowo schodzili ze szczytów górskich ku dolinom, dzięki czemu dochodziło do pełnej asymilacji wędrownych przybyszów z dotychczasowymi mieszkańcami dolin. W rezultacie na Żywiecczyźnie wytworzyła się żywa do dziś, specyficzna grupa społeczno – kulturowa zwana góralszczyzną.

W 1457r. prawa do ziem żywieckich wykupił król Kazimierz Jagiellończyk.

W 1477r. na szczycie góry Grojec wznosił się zamek rycerzy – rabusiów – Skrzyńskich herbu Łabędź.

W 1465r. król Kazimierz Jagiellończyk wraz z Piotrem Komorowskimstarostą liptowskim i orawskim wypędzili Skrzyńskich z Żywca, a ich zamki zniszczyli. W 1467r. monarcha w podzięce Piotrowi Komorowskiemu za ten czyn oraz za zasługi w wyprawie węgierskiej dał w nagrodę Żywiec, licząc na jego lojalność.

Król Kazimierz Jagiellończyk przekazał Żywiec Piotrowi Komorowskiemu, gdyż król węgierski Maciej Korwin pozbawił go posiadłości na Węgrzech na Orawie i Liptowie z powodu usług oddanych królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi w jego wyprawie po koronę węgierską.

Odtąd ziemia żywiecka staje się już własnością prywatną prawie na 500 lat.

Komorowscy herbu Korczak , którzy wzięli nazwisko od wsi Komorowa w Małopolsce i tytułowali się szumnie hrabiami na Liptowie i Orawie, dzierżyli Żywiecczyznę przeszło 150 lat, bo do r. 1624.

Piotr Komorowski był bardzo lojalny względem króla Kazimierza Jagiellończyka. Za czasów Piotra Komorowskiego Żywiec rozrastał się i rozwijał. Miasto przeżywało wtedy okres spokoju i gospodarczej stabilności, uzyskując liczne przywileje. Żywczacy już wówczas zaczęli zdobywać opinię ludzi energicznych i przedsiębiorczych. Rozwijało się rzemiosło i handel. Komorowscy byli głównymi fundatorami rozbudowy kościoła parafialnego.

Jednak brat Piotra Komorowskiego Mikołaj Komorowski okazał się zdrajcą. Kiedy to w Ostrzyhomiu Madziarzy dogadali się z Krzyżakami, Mikołaj wyraźnie skłonił się ku Budzie, na co Kraków zareagował bardzo szybko i zdecydowanie niszcząc i paląc Żywiec, jak zanotował Długosz.

A było to w roku 1477 r. Spalono wówczas zamki w Żywcu i Barwałdzie na rozkaz Króla Kazimierza Jagiellończyka za przymierze Mikołaja Komorowskiego z krzyżakami. Król Kazimierz wysłał Jakuba Dębińskiego i starostę krakowskiego z wojskiem który zamki Barwałd i Żywiec zdobył. Żywiec spalono do szczętu.

Później jednak król przyjął przeprosiny i przekazał władzę na terenie Żywiecczyzny synowi Piotra Komorowskiego – Janowi Komorowskiemu, co spowodowało długa stabilizacje i rozwój miasta.

Niestety dobry wizerunek rodu Komorowskich zepsuł (kolejny) Mikołaj – oszust, fałszerz, łapówkarz, awanturnik, pracodawca najemnych morderców.

1608 r. - Mikołaj, starosta oświęcimski, który po śmierci ojca Krzysztofa otrzymał przy podziale Żywiecczyzny „państwo” łodygowickie i żywieckie, był chciwcem, rozrzutnikiem, rozpustnikiem, zdziercą, okrutnikiem i awanturnikiem. Znany był z ucisku i wyzysku chłopów w swych dobrach.

W roku 1609 toczył bitwę koło Kęt. ze starostą zatorskim, któremu chciał odebrać niektóre wsie i przywłaszczyć sobie starostwo zatorskie.

W r. 1612 zamierzał znowu najechać Kalwarię, lecz Mikołaj Zebrzydowski, wojewoda krakowski i starosta lanckoroński, uprzedzając jego zamysł, pociągnął ku Żywcowi i zmusił Komorowskiego do zawarcia z nim ugody.

Wcześniej bo w roku 1605 podarował Komorowski kawałek ziemi Jakubowi Boczkowskiemu, mieszczaninowi żywieckiemu i jego córce Annie z tej racji, że w czasie zabawy, urządzonej w zamku, na którą zwołał panny miejskie żywieckie, Anna Boczkowska obawiając się go, wyskoczyła przez okno ze sali zamkowej i postradała oko, za co Mikołaj wynagrodził jej ojca owym kawałkiem ziemi.

Potrzebując pieniędzy na swe hulaszcze życie zabierał z kościoła żywieckiego kosztowne szaty i naczynia liturgiczne, np. wielki krzyż srebrny i ornat perłowy, za co go karcił miejscowy proboszcz.

Prowadził hulaszcze życie, toteż uciekał się nawet do fałszowania pieniądza. Zasypywał Żywiecczyznę i Czechy fałszywą monetą, którą bił potajemnie w Żywcu.

Mikołaj został uwięziony, lecz podstępem wymknął się z więzienia, a chcąc pozbyć się świadków fałszerstwa, kazał swoich mincerzy, bijących w zamku fałszywe pieniądze, potajemnie zgładzić.

Gdy nie zwrócił pieniędzy niejakim Rylskim, oni najechali na Żywiec, zrabowali miasto i zniszczyli. Zanim jednak nadjechali windykatorzy z Krakowa, Mikołaj zdążył uciec, wyruszając na poszukiwanie kupca nadszarpniętych włości.

Żądza i potrzeba pieniędzy zmusiły go do sprzedaży w r. 1618 państwa łodygowickiego za 60.000 zł (które to dobra przynosiły w r. 1704 rocznego dochodu 18.000 zł), a w krótkim czasie, bo w r. 1624 do wyzbycia się także państwa żywieckiego za 600.000 zł.

Ziemie kupiła małżonka Zygmunta III Wazy, królowa Konstancja (przywilej Królowej Konstancji o zakazie osiedlanie się ludności żydowskiej w Żywcu! 300 lat asymilacji Żydów w Żywcu) Transakcje niezbyt legalną, życzliwy Sejm dla królowej lekko zmodyfikował, przekazując jej tereny w roku 1624. Dzięki temu wytworzyła się specyficzna, odrębna, hermetyczna grupa mieszczańska z silnym rysem antysemickim. Obejmowała głownie elitę intelektualną, rzemieślniczą i kupiecką.

Dlatego też Żydzi nie mogli osiedlać się w centrum Żywca, lecz na jego uboczy, np. w dzielnicach Sporysz, Zabłociu, Milówce i w Rajczy. Żydzi stworzyli podwaliny większości żywieckiego przemysłu, rozwijali handel. Ich historia zakończyła się w czasach holocaustu.

W maju 1655r. miasto przeszło w ręce króla Jana Kazimierza. Przybył on tutaj 10 października 1655r. wzywając mieszczan i okolicznych górali do zbrojnego oporu wobec najeźdźcy szwedzkiego. (Potop Szwedzki).

Jan Kazimierz opuścił kraj, na mieszkańcach Żywiecczyzny się jednak nie zawiódł. Górale wypędzili Szwedów z Beskidów.

Powtórnie król Jan Kazimierz przebywał na ziemiach żywieckich gdy po abdykacji opuszczał kraj.

W okresie potopu szwedzkiego Żywiec znalazł się na linii frontu i został na kilka godzin zdobyty przez Szwedów, którzy splądrowali i spalili część miasta. Zachowały się z tego okresu kule szwedzkie, którymi ostrzelano miasto. Można je oglądać obecnie wmurowane w wieżę konkatedry żywieckiej, tuż poniżej najwyższego poziomu balkonów. W czasach tych Żywiecczyzna była własnością króla Jana Kazimierza, zaś ludność Kotliny Żywieckiej była wierna koronie.

Król Jan Kazimierz dwukrotnie bawił w Żywieckim zamku podczas powrotu ze Śląska do Polski w czasie potopu, i kiedy po abdykacji wyjeżdżał z kraju.

Wieki XVI i XVII, po Potopie szwedzkim to najlepszy okres dla miasta, w którym to czasie staje się ono zamożnym i bogatym ośrodkiem handlowym. Kształt i strój miejski, zwłaszcza kobiecy, pełen przepychu, koronek i atłasów, niesie w sobie echa tego okresu. Także w folklorystycznym nazewnictwie mieszkańców widać ślady dawnej zamożności i dumy: mieszczan żyjących w Żywcu od pokoleń określa się mianem putoszy, od słowa puta, czyli duma. Miasto w tych czasach miało wyraźnie polski charakter, osiedlanie się w jego granicach Żydów czy Romów, a nawet Polaków nie mogących poszczycić się zamożnością, było wzbronione. Zamieszkiwali oni za to okolice Żywca, później włączone w granice miejskie jako dzielnice, jak Zabłocie czy Sporysz.

Przełom wieku XVII i XVIII to dla Żywca czas ożywienia gospodarczego i religijnego. Rozwijało się rzemiosło i handel. Żywiec miał prawo do organizowania jarmarków. Zawsze co środę do tej pory w Żywcu odbywają się duże targi. Bujnie rozwijało się życie religijne, pielgrzymkowe, powstawały organizacje cechowe.

W XVII w.   (1678r.) posiadłości Żywieckie przeszły na własność rodziny Wielopolskich. Zapłaciwszy za nią 600 000 zł (wartość dniówki parobka wynosiła wtedy złotówkę) Jan Wielopolski, stolnik, a potem wielki kanclerz koronny (czyli urzędnik na kształt dzisiejszego premiera). Ale czasy te nie były spokojne – trwała wtedy wojna północna. Szwedzi, którzy ponownie zajeli Kraków, wyegzekwowali od Żywca kontrybucję.

W 1768r. następcy Jana Wielopolskiego – tj. Karol i Józef, przystąpili do konfederacji barskiej. Rosjan to nieusatysfakcjonowało i Żywiec musiał płacić kontrybucje.

Za ich bytności Żywiecczyznę nawiedziły 3 nieszczęścia. Wielki pożar Żywca w 1711r, rozbiory Polski, w wyniku których Żywiecczyzna była pod zaborem Austriackim, oraz epidemia cholery. Do tego czasu na Żywiecczyźnie i w samym Żywcu spotkać można ślady tej epidemii. (kapliczka na ul. Kościuszki, kościółek św. Marka – wotum dziękczynne, naturalne wąwozy obok restauracji Horolna, gdzie grzebano ciała zmarłych na epidemie cholery, mogiła z krzyżem na terenie obecnych zakładów Ponar w Żywcu).

Na mocy traktatu rozbiorowego z roku 1772 Żywiecczyznę bezkrwawo przejęli Austriacy. Cesarz Józef II w 1782 roku przyjechał do Żywca i zanocował w mieście.

Wielopolscy nie troszczyli się specjalnie o swoje interesy. Ich fortuna topniała i w roku 1838 Adam Wielopolski sprzedał zadłużoną Żywiecczyznę Karolowi Ludwikowi Habsburgowi synowi cesarza Leopolda II

W 1856 r. Albrecht Ferdynand Habsburg założył w Żywcu słynny Arcyksiążęcy Browar. W ramach działalności inwestycyjnej rozwinięto lub założono wiele lokalnych zakładów przemysłowych.

Habsburgowie rozbudowali Zamek Żywiecki dodając do niego rozległy kompleks pałacowy zwany obecnie Nowym Zamkiem oraz przebudowali liczący 26 ha park Żywiecki tworząc z niego największy w Polsce park krajobrazowy w stylu angielskim.

Habsburgowie żywieccy stale, nabywając kolejne ziemie, powiększali włości i polonizowali się.

Karol Stefan Habsburg podczas I wojny światowej prowadził ostrożną politykę propolską i w momencie gdy pojawiła się koncepcja utworzenia okrojonego królestwa Polskiego zależnego od Niemiec zgodził się kandydować na tron polski.

Zanim w roku 1918 (bezkrwawo) powróciła tu Polska, niewiele brakowało, by jej królem został Żywczanin, arcyksiążę Karol Stefan Habsburg. Sprzeciw ostatniego wiedeńskiego cesarza zdezaktualizowała ten pomysł.

Fakt ten nie zyskał uznania u pozostałych członków rodziny Habsburgów a zwłaszcza u cesarza w wyniku czego w 1917 r. wycofał swoja kandydaturę. Do 1918 r. Karol Stefan pełnił godność prezesa Akademii Umiejętności w Krakowie.

Okres I wojny światowej

W okresie bezpośrednio przed I wojną światową na terenie Żywca zaczęły powstawać organizacje niepodległościowe, w 1893 r. Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół", w 1913 r. "Strzelec". W 1910 r. odsłonięto przy Alei Wolności pomnik upamiętniający 500-lecie bitwy Grunwaldzkiej. W latach 1912 i 1913 powstały również drużyny skautów

16 sierpnia 1914 r. po ogłoszeniu mobilizacji oddziały z Żywca pomaszerowały żegnane przez całe miasto w stronę Zatora. I Kompania Strzelców pod dowództwem por. Leonarda Rybarskiego która liczyła 150 ochotników. Zaraz po wymarszu I Kompanii rozpoczęto kompletowanie stanu osobowego II Kompanii pod dowództwem Tadeusza Jänicha, założyciela pierwszej drużyny skautowej w Żywcu, które zakończyło się werbunkiem 300 ochotników 22 sierpnia 1914 r. II Kompania odmaszerowała do Wadowic, a stamtąd do Krakowa.

W sumie z Żywca i Suchej wyruszyło na wojnę od sierpnia do listopada 1914 r. 778 ochotników, którzy udali się w stronę Zatora, Wadowic, Krakowa, Krzeszowic.

Żołnierze z Żywiecczyzny walczyli dzielnie a wielu z nich poległo na polu chwały, groby legionistów z czasów I wojny światowej można dziś odwiedzić na cmentarzu miejskim.

Lata międzywojenne

Zakończenie działań wojennych I wojny światowej zastało Żywiec w postaci małego miasteczka otoczonego zacofanymi wsiami. Z pośpiechem ale nie bez sprzeciwów zaczęto więc wdrażać plan reorganizacji administracyjnej miasta. W wyniku tych zmian przyłączono do Żywca cztery okoliczne wioski: Isep, Sporysz, Zabłocie i Stary Żywiec, zaś obszar administracyjny zwiększył się, ilość domów do 824, a mieszkańców do 6870.

Najbardziej okazałymi budynkami w mieście oprócz Zamku Habsburgów, pałacu i gmachu administracyjnego dóbr arcyksiążęcych był ratusz, murowane kamienice w rynku, gmach gimnazjum, budynek Sokół, "Polonia", gmach starostwa, kasa chorych, kino "Edison" i dwie szkoły podstawowe (ul. Ks. Słonki). Nadal jednak sporo domów położonych także przy uczęszczanych ulicach było parterowymi budynkami drewnianymi (np. cała dzielnica Rudza). Nie było wodociągów i kanalizacji, ścieki płynęły rynsztokami do kilku potoków przepływających przez miasto. W energię elektryczną zaopatrywane było do 1939 r. z miejscowego generatora prądu napędzanego maszyną parową. Większość mieszkańców miasta zajmowała się rolnictwem.

W 1909 r. w Żywcu powstała też Spółka Rolniczo Handlowa "Siejba". Dbała ona o zaopatrzenie w środki produkcji rolnej oraz pilnowała poziomu cen płodów rolnych. Kryzys z lat 1929-1933 doprowadził niestety do upadku spółdzielni.

Miasto organizowało w każda środę i niektóre dodatkowe dni w roku jarmarki. "Dni targowe w środy i kilka razy w roku odbywające się jarmarki żywieckie słynęły na całą okolicę od Cieszyna przez Bielsko, Białą, Wadowice aż po Kalwarię, Myślenice i Chabówkę. Tu było epicentrum handlu straganowego, tu było w te dni gwarno jak w ulu.

Zjeżdżali się wtedy sukiennicy, kowale, snycerze, futrzarze, bednarze, garncarze, zabawkarze, szewcy, cukiernicy, piernikarze, świeckarze, handlarze dewocjonaliów oraz sprzedawcy koni, bydła i różnej gadziny.

Moc tego była okrutna, istny fajerwerk różnorodności bo i do tego dochodzili przejezdni kuglarze, sztukmistrze, magicy, Cyganie z niedźwiedziami, brzuchomówcy, wróżbici, kataryniarze z papużkami, co ciągnęły losy szczęścia, różni zachwalacze praktycznych wynalazków, karciarze, gracze w kości wyrzucane z kubka, ruletkarze uliczni i andry z kołami szczęścia, a wszystko to przeplatane było bogato rozmaitymi dziadami, babkami, kalekami żebrzącymi i zawodzącymi głośno, istne średniowiecze pełne wigoru, ruchu i życia niepowtarzalnego i niezastąpionego w swym prymitywnym uroku"

Sława żywieckiego rzemiosła zasadzała się nie tylko na wybornym smaku piwa lecz także na wyrobach piekarskich oraz rzeźnickich. Przed wojna w mieście znajdowało się 50 rzeźników!!!

W okresie międzywojennym powstały w Żywcu 2 szkoły średnie: Żeńskie Seminarium Nauczycielskie w 1923 r. i Miejskie Koedukacyjne Gimnazjum Kupieckie w 1936 r. Powstało również w Żywcu Muzeum Regionalne z działami przyrodniczym i etnograficznym oraz Sekcja Miłośników Ziemi Żywieckiej, która w 1938 r. rozpoczęła wydawanie kwartalnika "GRONIE", a profesor Szczotka przygotował do druku I tom Dziejopisu Andrzeja Komonieckiego.

Rozrywkę w mieście obok wielu restauracyjek i kawiarni zapewniało kino "Edison".

W czasie projekcji filmów niemych grano na fortepianie lub na skrzypcach. Organizowano także majówki, potańcówki i koncerty na wolnym powietrzu a za zgodą właścicieli dóbr arcyksiążęcych można było będąc odpowiednio ubranym i trzeźwym, spacerować po pięknie utrzymanym parku arcyksiążęcym w Żywcu w tej jego części która przeznaczona była do publicznego dostępu.

Wsie żywieckie były natomiast obrazem rozpaczy i biedy. Rozdrobnione gospodarstwa oraz powszechny analfabetyzm stanowiły żałosny kontrast dla rozwijającego się miasta. Dzieci wiejskie kończyły zwykle edukację na czterech klasach szkoły podstawowej, zwykle bez umiejętności płynnego czytania, ograniczony był dostęp do gazet i książek, mieszkańcy utrzymywali się głównie z drobnej hodowli i sprzedaży płodów rolnych. Do typowych należały takie choroby jak gruźlica czy przerośnięta tarczyca. Ludzie okaleczeni byli zjawiskiem powszechnym z racji szalenie utrudnionego dostępu do pomocy lekarskiej zarówno z powodu kosztów jak i braku personelu.

Lata II wojny światowej

We wrześniu 1939 pięć samolotów Luftwaffe zbombardowało miasto (I bomba spadła na browar żywiecki). Zniszczone zostały kamienica na rogu ul. Sienkiewicza i Rynku, zniszczono zabudowania ul. Komorowskich w rejonie obecnego starostwa oraz w rejonie placu Mariackiego.

W 1939 r. miasto włączono do III Rzeszy – nosiło wówczas niemiecką nazwę Saybusch.

W trakcie okupacji w roku 1944 Niemcy dokonali egzekucji jedenastu partyzantów AK, poprzez powieszenie. Egzekucja odbyła się na dawnym placu targowicy. Wzgórze Grapa obecny rezerwat przyrody, był miejscem fortyfikacji żołnierzy niemieckich. Po dzień dzisiejszy można odnaleźć tam ślady okopów. 5 kwietnia 1945r. do Żywca wkroczyła Armia Czerwona. Wcześniej wycofujące się oddziały niemieckie wysadziły w powietrze most kolejowy, drewniany most na Sole, most w Sporyszu.

W czasie II wojny światowej Niemcy deportowali z okolic Żywca ok. 20 tys. osób (akcja Saybusch). Była to jedna z pierwszych masowych deportacji na terenie Generalnego Gubernatorstwa.

We wsi Stary Żywiec przyłączonej do miasta w 1929r. znajdował się kościółek starożywiecki p.w. Wszystkich Świętych - najpiękniejsza drewniana budowla sakralna Żywiecczyzny. Podczas walk o wyzwolenie miasta w 1945r. spalił się doszczętnie wraz z całym wyposażeniem wnętrza.

W związku z odbudową miasta powstały nowe kościoły w Sporyszu i Zabłociu.

Pamiętnego 21 stycznia 1945r. bomby spadły na Rynek, Rudzę i Targowicę. Rosjanie bombardowali niemieckie pozycje. Zginęli ludzie.

Niemcy wycofując się zdążyli wysadzić w powietrze most drogowy i kolejowy na Sole, wiadukt nad Browarną, cegielnię, kotłownię i komin Fabryki Papieru, spalili dworzec i parowozownię.

Ofiarą prześladowań byli także członkowie rodziny Habsburgówarcyksiążę odmówił podpisania volkslisty i żądał traktowania go jak oficera Wojska Polskiego pochodzenia niemieckiego.

W wyniku przesłuchań i więzienia które miały miejsce w siedzibie Gestapo w Cieszynie utracił zdrowie (jednostronny paraliż i utrata oka), zaś Niemcy dokonali konfiskaty majątku rodziny. Wiele obrazów i innych dzieł sztuki z żywieckiego zamku zostało zrabowanych i przewiezionych m.in. do siedziby Hansa Franka na Wawel w Krakowie, gdzie część z nich pozostaje do dziś. Żona arcyksięcia przez całą wojnę była oficerem łącznikowym Wojska Polskiego, przebywała się w Wiśle, zaś po wykupieniu męża z cieszyńskiego Gestapo wyemigrowała dzięki kontaktom dyplomatycznym do Szwecji, gdzie rodzina pozostała aż do zakończenia wojny.

Ostatni z Habsburgów Karol Olbracht (1888-1951) przyjął obywatelstwo polskie. Podczas wojny odmówił współpracy z Niemcami i podpisania volkslisty. Żądał aby traktowano go jak oficera Wojska Polskiego którym w istocie był i za którego się uważał. W konsekwencji pozbawiono go majątku a w wyniku przesłuchań stracił zdrowie: więziony i przesłuchiwany w cieszyńskim gestapo utracił oko i został jednostronnie sparaliżowany. Zachowały się protokoły z przesłuchań, w których Niemcy opisują, że jego opór wobec nazistów zaostrzał się tym silniej im bardziej oni naciskali aby uznał że jest Niemcem. Dzięki staraniom żony, łączniczki i oficera AK, skoligaconej z królową szwedzką udało się na drodze zabiegów dyplomatycznych i za wpłaceniem sowitych łapówek wykupić Karola Olbrachta od Niemców i rodzina ostatecznie wyemigrowała do Szwecji, gdzie Karol Olbracht nigdy nie odzyskawszy zdrowia zmarł w 1951 r.

Kiedy powstawała Polska Rzeczypospolita Ludowa odebrano Habsburgom wszystko, łącznie z obywatelstwem, kończąc długą epokę trwania dóbr żywieckich jako własności prywatnej.

Czasy powojenne to z jednej strony dalszy rozwój miasta i przemysłu, z drugiej - powiększanie się granic administracyjnych miasta i jego zaludnienia.

Po wojnie duży wpływ na rozwój miasta miało stworzenie w 1967 r. Jeziora Żywieckiego.

W 1999 r. Żywiec stał się częścią województwa śląskiego, wcześniej należał do województwa bielskiego (1975-1998), a jeszcze wcześniej do województwa krakowskiego (do 1975).

W roku 1990 PRL upadła i jej miejsce (bezkrwawo) ponownie zajęła RP.

25 stycznia 1992 Żywiec gościł przedstawicieli rodu Habsburgów – księcia Karola Stefana wraz z siostrą Marią Krystyną Habsburg i przyrodniego brata – Ojca Joachima Badeniego. Goście otrzymali honorowe obywatelstwo miasta.

W 2000 r. księżna Maria Krystyna Habsburg witana polonezem A-dur Fryderyka Chopina powróciła w rodzinne strony i zamieszkuje w podarowanym przez miasto mieszkaniu znajdującym się w Żywieckim Nowym Zamku. Mieszkańcy z szacunkiem i przyjaźnią traktują córkę zasłużonego dla miasta człowieka.

Obecność Habsburgów na Żywiecczyźnie nie miała więc nic wspólnego z zaborami i nigdy nie była przez mieszkańców miasta postrzegana jako forma germanizacji.

Wręcz przeciwnie, wystąpił w tym przypadku efekt odwrotny, Habsburgowie żywieccy spolonizowali się. Karol Stefan lubił otaczać się polską elitą intelektualną, której przedstawicieli gościł często na zamku żywieckim (malarzy, pisarzy, poetów). Swoje dzieci wychował na polskich patriotów. Wszyscy mówią piękną polszczyzną.

Zapraszamy do Żywca!

Zespół Żywieckiego Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego

 

joomla template 1.6